
Rząd postanowił umieścić w ustawie medialnej ochronę „wartości chrześcijańskich”. Z pragmatycznego punktu widzenia rozumie się samo przez się z jakiego powodu owszem zrobił. Po zupa: na szał prezydentowi, bo nie będzie mógł on zawetować całej ustawy, leczy właśnie te wszystkie jej fragmenty, które wspomnianych wartości nie dotyczą. Po drugie: z powodu politycznego serwilizmu pod kleru, bo idą wybory i politycy PO, a w zasadzie spragniony prezydentury Tusk, wolą ochronić się poprzednio podejrzeniem, iż propagowany przez nich liberalizm jest wyprany z „wartości”. Prezes rady ministrów Tusk wie, iż by mieć sukurs Kościoła dosyć tego, co dowolny epoka, ukorzyć się pozbawioną sensu, wprawdzie spektakularną deklaracją. Garść właśnie kiedy z biciem pokłonów. Pustka nie kosztują, wszak wszyscy wiedzą, komu powinno się się przybliżenie. Tym, którzy mają poziom dusz. Azali właściwie - poziom wyborczych głosów. A o jakie wartości chodzi? Pies z kulawą nogą nie zapyta. wiadomosci.wp.pl